Od Maksa c.d Vanessy

Powoli otworzyłem oczy, poraziło mnie jakieś światło. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę z tego, że jestem w szpitalu. Rozglądnąłem się na boki i zauważyłem Kevina, stojącego koło mojego łóżka. Nadal miałem na sobie ten sam strój, co przed przyjazdem tutaj.
- Żyjesz? - spytał.
- Tia. - mruknąłem.
Powoli usiadłem, nic mnie nie bolało. Pewnie podali mi jakieś leki, a ranę zabandażowali. Nagle drzwi od sali się otworzyły a w nich pojawiła się Van. Szybkim krokiem podeszła do mnie, usiadła a ja w tym czasie mocno ją przytuliłem. Bałem się, że mogło jej się coś stać w tym czasie, gdy byłem wpół przytomny. Jednak wydawała się być jakaś zdenerwowana, ale może to normalne przy ostatnich wydarzeniach.

Van?